ale było bardzo prawdopodobne, że ciekawość

- No może nie do końca mnie znasz.
powiedziała jej matka, nauczona wieloletnim
mógł nacisnąć pedał gazu.
Kiedy indziej my byśmy z ogromną przyjemnością poobserwowali tą burzliwą rodzinną scenę, ale za drzwiami rozbrzmiał głośny krzyk, który sekundę później zastąpiło rżenie, tupot, chrzęst broni i wybiórcze okrzyki wściekłości i bólu. Orsana znów przylgnęła do otworu, a ja zgięłam się przy szczelinie.
Rzuciliśmy się w rozsypce. Ja z rozbiegu chwyciłam się za dolny sęk pierwszego drzewa na które trafiłam, wbiegając nogami po pniu, na jakiś moment zawisnąwszy głową w dół, i wykrzesawszy z siebie ostatnie siły, cudem podciągnęłam się i osiodłałam gałąź. Wilk skoczył w ślad za mną, lecz sztylet Orsany okazał się szybszy. Szara kreatura znieruchomiała w powietrzu i z charczeniem spadła na ziemię, ja zaś wdrapałam się na drzewo, jak wiewiórka, zbyt przestraszona, by obracać się i sprawdzać, czy nie wisi mi wilk na kostce.
- Tatko!!! - radośnie zaskrzeczała najemniczka, tak trącając Rolara łokciem, że prawie spadł z belki. – Tutaj jestem! Zadaj bobu tym łajdakom!
Prawnik rozwinął sznur, pozwolił mu spaść na
z bratem do gabinetu zabiegowego, trzymać go za rękę.
- Laura zostanie z nami. Serce mi mówi, że tak będzie.
smarować ją masłem.
jeszcze? - spytała, tracąc oddech. - Nie, nie bardzo. -
Wkrótce po tej rozmowie zapytał ją, czyby się nie zastanowiła
ze skóry ze strachu, że to może być on. Nie mogła
- Człowiek?

biura senackiego

mówiąc, ten żłobek nie zrobił na mnie najlepszego
A Władczyni tymczasem podeszła do drzwi, bez przeszkód odrzuciła belkę i otworzyła drzwi na roścież.
- Nie. Chcę ci zaproponować pracę.

powinna, ale ta świadomość niewiele pomagała. Miesz122

uśmiechnęła się blado.
winy, ale tylko dlatego, że Pia rozmawiała z nim tak otwarcie.
wchodzącej Pii.

dobro od zła, prawdę od fałszu i rzeczywistość od snu.

- To nie była prośba.
żeby złożyć wizytę Sinclairowi Graftonowi,
się od niego jak najdalej...